Ostatnia łaźnia wiejska na zamojszczyźnie

Podczas wędrówek po Roztoczu poszukujemy często miejsc nie tylko kuszących walorami przyrodniczymi, ale zwracamy też uwagę na zabudowę charakterystyczną dla tego zakątka kraju. Nie wszystkie bowiem ciekawe miejsca zostały opisane, a historia wielu obiektów wciąż jest nieznana.
W Bondyrzu, w dolinie Wieprza stoi drewniany młyn. Atrakcją dla przyjezdnych jest wielkie koło podsiębierne, do niedawna napędzające mechanizm, obecnie służące jako element ozdobny. Pozostało po „dawnym" młynie, mimo sprawnego napędu.
Obok młyna, już za mostem znajduje się niewielki budynek z opoki z pozostałościami czerwonej cegły w obramieniach okien. Dach zniszczony, dziurawy, straszy sterczącymi klepkami gontu.
Niewiele jest osób, poza starszymi mieszkańcami Bondyrza, które znają historię tego budynku.
Zbudowany w 1928 r. przez Michała Kowalczuka, wpłaściciela papierni i młyna, przeznaczony na łaźnię, służył ludziom do czasu wybuchu wojny. Z łaźni korzystali mieszkańcy wsi oraz robotnicy zatrudnieni w fabryce mebli. Korzystający z kąpieli płacili l grosz. Mogli też „zapracować" na kąpiel, paląc w piecu lub napełniając wodą zbiorniki.
W łaźni znajdowały się cztery pomieszczenia. W dwóch pierwszych stały wanny, z których korzystano w znany nam sposób. W trzecim pomieszczeniu, pod ścianą, stały trzy drewniane, piętrowe ławy. Obok, na niewielkim podwyższeniu, były złożone kamienie, ogrzewane ogniem z pieca służącego do podgrzewania wody w zbiornikach. Należało ułożyć się na ławach i co jakiś czas polewać wodą nagrzane kamienie. Wytwarzała się gorąca para, powodująca rozgrzanie ciała i rozszerzenie porów. Kąpiący się zaczynali wówczas biczować ciała miotełkami brzozowymi, co powodowało szybszy obieg krwi. Zabieg ten spełniał nie tylko funkcję higieniczną, ale i leczniczą.
Rozgrzane i wysmagane ciało należało polać następnie zimną wodą pod natryskiem lub wyskoczyć z łaźni i zanurzyć się w płynącym kilka metrów dalej Wieprzu.
Po tych zabiegach ubierano się w czwartym pomieszczeniu, które służyło za szatnię. Znajdowały się tu też zbiorniki, do których za pomocą ręcznej pompy połączonej z systemem rur, doprowadzano wodę z Wieprza.
Mężczyźni i kobiety korzystali z łaźni osobno. Kąpiel połączona była często ze spotkaniem towarzyskim, zabawami i wymianą informacji o wydarzeniach we wsi i okolicy.
aźnia funkcjonowała jeszcze do 1940 r. W czasie wojny i później budynek spełniał funkcję mieszkalną, następnie był tu warsztat i magazyn. Od kilku lat budynek nie jest użytkowany, popada w coraz większą ruinę, chociaż ma właściciela. Wkrótce pozostanie po nim stos gruzu szpecący malownicze otoczenie. Niedługo nikt nie będzie pamiętał o ostatniej łaźni wiejskiej na Zamojszczyźnie.

Maria Fornal

Zamojski Kwartalnik kulturalny
NR 1 (47) 1996


.:: CopyRight by Adamów 2005 ::..:: Design by Roztocze.com 2005 - 2006 ::.